-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?!- z zamyśleń wyrwał mnie podniesiony głos mojego ojca. Już od dwóch godzin prawił mi kazania. Czy on nie rozumiał, że i tak wcale go nie słuchałam?
-Możesz się jakoś sensownie usprawiedliwić?- spytał dalej nerwowym tonem dokładnie świdrując mnie wzrokiem.
-Źle się poczułam i chciałam już wrócić do domu. Przykro mi. Nie jestem idealna.- mruknęłam cicho obawiając się jego reakcji
-Przecież mogłaś powiedzieć! Zdajesz sobie sprawę, że twoje zachowanie było skandaliczne?! Myślałaś, co pomyślą sobie o nas państwo Hyland?
-Przepraszam- cichutko mruknęłam. Tylko na tyle zebrałam sobie siły. Moją rozmowę z ojcem przerwał dźwięk wychodzący z telefonu znajdującego się zapewne gdzieś mod moim łóżkiem. Zawsze go gdzieś gubiłam. Taka już jestem.
-Do końca tygodnia zero spotkań ze znajomymi- powiedział stanowczym głosem i skierował się do wyjścia
-To nie sprawiedliwe! To moje życie! Nie możesz mi zakazywać!
-Mylisz się! Jesteś moją córką i mam do tego prawo!- złapał za klamkę- Mogłabyś być taka, jak siostra- rzucił zamykając drzwi. Mogłam się wcześniej domyślić, że ta rozmowa skończy się tym samym zdaniem, co zwykle. 'Mogłabyś być taka, jak siostra'- słyszałam to odkąd tylko pojawiła się Sophie. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, w czym jestem gorsza? Czyżby to przez to, że chciałam wieść takie życie, jak sobie zaplanowałam? Myśląc nad tym wszystkim przypomniałam sobie, że dostałam sms'a. Szybko znalazłam się na podłodze i zaczęłam szukać komórki. Patrząc na ekran zmarszczyłam brwi. Nieznany numer. Dziwne.
'Będę za godzinę pod twoim domem. Dzisiaj na prawdę zaszalejemy ;) Harry. xoxo'
No tak. Kompletnie zapomniałam, że dałam mu swój numer. Tak bardzo chciałam wyjść. Jednak tak bardzo nie mogłam.
'Nie mogę. Do końca tygodnia wieczory spędzam w domu :( Al .'- szybko wystukałam. Chłopak chyba musiał trzymać telefon w dłoni, bo odpowiedź dostałam błyskawicznie.
'A co powiesz na małe złamanie zasad? Bądź gotowa za godzinę. Resztą się zajmę ;) '
'A powiesz chociaż, gdzie mnie zabierasz? Chciałabym wiedzieć, w co mam się ubrać :P'
'Załóż spodnie i wygodne buty :*'
Nic mu nie odpisałam tylko otworzyłam szafę. Godzina to zarazem dużo i mało czasu. Kompletnie nie wiedziałam w co się ubrać. Harry zbytnio mi nie podpowiedział. No cóż. Ten zestaw chyba będzie najodpowiedniejszy. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam przyglądać się sobie krytycznym wzrokiem. Znów dźwięk mojej komórki. Wyjęłam ją z kieszeni i przejechałam palcem po ekranie by ukazała się wiadomość.
'Ślicznie wyglądasz ;* H. ;)' Nie ukrywam, że trochę przestraszyłam się czytając te słowa. Rozglądnęłam się po pokoju, jednak nikogo nie zauważyłam. Ukryta kamera, czy jak?
'Otworzysz wreszcie to okno? ;D '
Czytając kolejną wiadomość zaczęłam się śmiać z własnej głupoty. Że też sama na to nie wpadłam. Podeszłam do okna i na życzenie chłopaka podniosłam je do góry. Zwinnie wszedł do środka.
-Z tego, co wiem godzina jeszcze nie minęła- powitałam go wielkim uśmiechem. Nie wiem dlaczego, ale od razu na jego widok kąciki moich ust się podnosiły.
-Kilka minut w tą, czy w tą nie robi różnicy- rozsiadł się wygodnie na łóżku.
-Harry, jeśli myślisz, że wyjdę przez okno to się grubo mylisz- mówiłam czesząc włosy
-Przygotowałem się na taką ewentualność.
-Tak? I co wymyśliłeś?
-Po prostu cię przez nie wypchnę- mówił to tak spokojnie, że aż mu uwierzyłam.
-Okej...To może jednak ja nigdzie nie pójdę
-Teraz już za późno- zadziornie się uśmiechnął. Ubierając buty czułam jego przenikliwy wzrok na mnie. A dokładniej mówiąc na moim tyłku.
-To, że się na ciebie nie patrzę, to nie znaczy, że nie wiem, że patrzysz się na mój tyłek- powiedziałam z wyrzutem
-Nic nie poradzę, że jest taki seksowny- rzuciłam w niego najbliższym przedmiotem znajdującym się pod moją ręką. Niestety okazało się, że to moja suszarka. Oj musiało go zaboleć.
-Nie prawić ci komplementów- zapamiętam- jęknął rozcierając głowę.
-Gotowa?- spytał dalej krzywiąc się z bólu, na co ja tylko kiwnęłam główką
-Nie ma mowy! Nie wsiądę na to!- krzyknęłam widząc Stylesa siedzącego na motorze.
-Jak tam sobie chcesz- odpalił silnik
-Nie! Czekaj!- złapałam go za ramię, a on spojrzał na mnie pytającym wzrokiem
-Obiecaj, że będziesz jechał wolno i ostrożnie- szepnęłam trzęsąc się ze strachu.
-Wsiadaj- zaśmiał się. Wykonałam jego polecenie i mocno objęłam tors lokersa.
-Nie tak mocno. Nie mogę prowadzić- najzwyczajniej się ze mnie śmiał. Rozluźniłam nieco ucisk i zamknąwszy oczy czekałam aż ruszy.
*Oczami Harry'ego*
-Gdzie my jesteśmy?- spytała, gdy gasiłem silnik mojego motoru. W sumie to nie mojego. Porzyczyłem go od kuzyna Zayn'a. To znaczy Malik go od niego pożyczył, ja wziąłem go bez zapytania się o pozwolenie. Nie skapną się. Oddam go zanim w ogóle zauważą zniknięcie.
Łapiąc ją za rękę ruszyłem w stronę mostu, na którym czekali moi starzy znajomi.
-Odpowiesz mi?- zaczynała się niecierpliwić. Chyba nie przepadała za ciszą.
-Witaj Harold! Dawno cię nie było!- krzyknęła dobrze znana mi blondynka. Kiedyś była moją dziewczyną, jeśli tak można nazwać to co nas łączyło. Głównie spotykaliśmy się tylko u niej w sypialni, a potem każdy szedł w swoją stronę.
-Hej Lisa! Cześć wszystkim- przywitałem się entuzjastycznie. Oprócz dziewczyny byli tu jeszcze jej bracia. Odwiedziłem ich w godzinach pracy, ale właśnie o to mi chodziło.
-Poznajcie Alison. Al to są moi starzy znajomi
-Hej jestem Rick, a to moje rodzeństwo: Bob i Lisa
-Miło mi was poznać- szepnęła chyba nieco zawstydzona. Wciąż nie wiedziała po co ją tu przywiozłem.
-Od kiedy to zabierasz swoje dziewczyny w inne miejsca niż sypialnia?- syknęła Lisa, a ja zacząłem się jej dokładnie przyglądać. Chyba wciąż była na mnie zła, za to co się między nami wydarzyło. No, ale ja nic nie poradzę, że jak widzę ładną dziewczynę to nie potrafię się do niej nie odezwać. Nie moja wina, że to zawsze kończy się w łóżku.
-Nie jestem jego dziewczyną- tłumaczyła brunetka
-Fanka?- Lisa mruknęła pogardliwe. Oj wyczuwam spór. Może jednak nie powinienem tutaj przyjeżdżać.
-Nie. Lisa skończ już- powiedziałem podniesionym głosem, na co ta chyba nieco urażona odeszła kawałek od nas.
-Tak już ma- wyjaśnił Rick
-Słuchaj. Dalej można...?- spytałem wskazując na grube liny.
-Właściwie to mieliśmy się zbierać, ale dla ciebie...
-Dzięki stary- przybiłem mu piątkę i czekałem, aż wszystko przygotują. Poczułem delikatne szarpnięcie za rękaw
-Wyjaśnisz mi to?-Al mruknęła mi do ucha
-Skakałaś kiedyś na bungee?
-Nie! I nie mam zamiaru!- krzyknęła mi prosto do ucha. No pięknie! Ona to chyba dzisiaj chce mnie zabić. Najpierw ta suszarka, teraz to! Jeszcze nigdy nie poznałem takiej dziewczyny...
-Oj no nie panikuj. Nie będzie tak strasznie- próbowałem ją zachęcić
-Nie ma mowy.- przecząco pokręciła głową.
-Już od początku wiedziałam, że ona nie z tych- do naszej rozmowy wtrąciła się Lisa
-Z jakich?- zaciekawiła się brunetka
-Nie z tych odważnych. Taka lalunia, jak ty nie wie co to życie- mówiąc to wypluła gumę na ziemię. Nic a nic się nie zmieniła.
-Czy ty powiedziałaś LALUNIA?
-Czyżby ci to przeszkadzało księżniczko?- Alison nie wytrzymała i już chciała coś zrobił Lisie, ale na szczęście zdążyłem ją złapać i zatrzymać.
-Nie warto- szepnąłem jej do ucha
-Skoczę- powiedziała pewnym, ale nieco zachwianym głosem. Nie spodziewałem się, że zmieni zdanie.
*Oczami Alison*
-Nie myślałam, że to może być aż takie fajne- mówiłam śmiejąc się po skoku. To co czułam unosząc się na linie jest nie do opisania. Chwilę spadałam, a później znów unosiłam się do góry, jak jakiś ptak. Tak jakbym miała skrzydła i latała. Dobrze, że zmieniłam zdanie. To było cudowne! Nie ukrywam, że cały czas się bałam, ale myśl że mogę tym coś udowodnić dodawała mi odwagi. Spojrzałam blondynce prosto w oczy, które były przysłonięte mocnym makijażem.
-Myślałaś, że tym komuś zaimponujesz?-spytała zadziornie
-Nie muszę nikomu niczym imponować. I bez tego mnie lubią.
-Myślisz, że Harry coś do ciebie czuje? Jesteś żałosna. Pobawi się chwilkę tobą, wykorzysta, a później zostawi.
-To, że z tobą tak było, nie znaczy że ze mną też- zaśmiałam się i odwróciłam na pięcie. Robiło się późno. Powinnam wracać do domu. Ktoś jednak podstawił mi nogę, i gdyby nie Styles leżałabym na betonie zapewne zwijając się z bólu. Dobrze, że chłopak mnie złapał. Minimalnie się do niego uśmiechnęłam i odwróciłam, by zobaczyć sprawcę. Posłałam jej lodowate spojrzenie i by nie zniżać się do jej poziomu wolnym krokiem, przesadnie kręcąc tyłkiem ruszyłam w stronę motoru lokersa. Nie miałam zamiaru dłużej tu być.
____________
No i to chyba tyle, jeśli chodzi o ten bardzo długi rozdział. Moim zdaniem nie jest najgorszy, a wy co o tym myślicie?
Dodawajcie się do obserwowanych i zostawiajcie po sobie ślad w komentarzach. Czekam na wasze opinie.
Jeśli chcecie zadać mi lub bohaterom jakieś pytanie róbcie to w odpowiednich zakładkach.
Do napisania ;*
MADZIA


Świetne, na prawdę! Tyle akcji! Dallleeej juz sie nie mogę doczekać nexxxta! <3 kocham harrego
OdpowiedzUsuńNiesamowite! Dalej:))
OdpowiedzUsuńcudowny ;3 pisz dalej
OdpowiedzUsuńNapisałam do cb na GG.
OdpowiedzUsuń