-Alison zejdź już wreszcie. Jak zaraz nie wyjdziemy to się spóźnimy- usłyszałam spokojny głos mamy
-Już idę- powiedziałam zmieniając szpilki na baleriny.Coś mi się wydaje, że dziś będą mi wyjątkowo potrzebne. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy w stronę hotelu. To w nim odbędzie się ślub siostry. Mieliśmy zjeść w nim kolację i uzgodnić szczegóły. Nie mam pojęcia po co mnie tam zabierają. Pewnie ojciec chce mieć na mnie oku.
-Witajcie- Mark wraz ze swoimi rodzicami ciepło się ze mną przywitał. Czekając na nasze zamówienia zaczęła się żywa rozmowa.
-Wyglądacie na kochającą się rodzinę- zaczęła pani Hyland
-Bo taką jesteśmy- zaśmiał się ojciec.
-Wiecie o czym pomyślałam? Przyjęcia zaręczynowe.To coś o czym marzę od dzieciństwa- krzyknęła nagle Sophie. Zachowywała się jak rozwydrzony bachor.
-Interesujący pomysł. Mało kto robi teraz takie przyjęcia.- zauważył pan Hyland
-To bardzo oryginalne. Na pewno spodobało by się gościom. Mądrze wymyśliłaś córeczko- tata uśmiechnął się do niej. Nie rozumiałam, dlaczego wszyscy ją tak chwalą.
-Przepraszam na chwilkę- mruknęłam i poszłam w stronę łazienki. Zamoczyłam ręce w zimnej wodzie i przyłożyłam je do szyi. Poczułam się zrelaksowana. Nie miałam ochoty do nich wracać. Zaczęłam rozglądać się w kółko, aż w końcu wpadł mi do głowy pewien pomysł. Otworzyłam okno i podwijając sukienkę zgrabnie przez nie wyskoczyłam. Czułam, że nie powinnam tego robić i już chciałam wrócić, gdy usłyszałam znajomy, charakterystyczny głos.
-Witam piękną- odwróciłam się i ujrzałam ten szeroki uśmiech, przez który można było zobaczyć te słodkie dołeczki w policzkach, które od zawsze mnie fascynowały.
-Przestraszyłeś mnie- powiedziałam dotykając klatki piersiowej
-Wybacz- puścił mi oczko. W co on zemną grał?
-Co ty tu robisz?- spytałam oschle
-Właśnie szedłem na imprezę. Może pójdziesz ze mną?
-Nie chodzę z nieznajomymi na imprezy
-To może chociaż spacer?
-Raczej nie.
-Czyli wracasz tam?- kiwnął głową w stronę okna
-Nie twój interes- burknęłam i ruszyłam w stronę parku. Miałam ochotę usiąść na ławce i rozpłakać się na dobre.
-Dlaczego wyszłaś przez okno?- spytał dorównując mi tempa. Czy on sobie nigdy nie odpuści?
-Nie zrozumiesz
-Skąd wiesz?
-Nikt mnie nie rozumie- pokręciłam głową i usiadłam na jednej z ławek
-Słuchaj a może jednak dałabyś mi swój numer, co?
-Dlaczego tak ci na tym zależy? - spojrzał na mnie tylko swoimi zielonymi oczami, a ja tak po prostu uległam. Dzisiaj mam jakiś słaby dzień.
-Masz ochotę zrobić coś szalonego?- spytał zadziornie się uśmiechając. Chwilę zastanawiałam się, co mam odpowiedzieć. Coś w środku podpowiadało mi, żebym się jednak zgodziła.
-Okej- delikatnie podniosłam kąciki ust, a on złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Biegliśmy przez ulicę, a ludzie patrzyli się na nas jak na wariatów. Postanowiłam jednak o tym nie myśleć. Skupiłam się tylko na tym, by nie poplątać nóg i nie upaść.
-Gdzie my jesteśmy?- spytałam, gdy stanęliśmy przed jakimś domem. Wszystkie światła były pogaszone. Gospodarzy chyba nie było w domu.
-Nie wiem- powiedział i pociągnął mnie w stronę ogrodu
-Nie powinniśmy tu wchodzić
-Właściciele na pewno nie będą źli, jak trochę popływamy.
-Jak co zrobimy?!- krzyknęłam, jednak chłopak zatkał mi dłonią usta.
-Ciii-chyba nie chcesz nikogo obudzić.
-Ja zwariowałam- powiedziałam łapiąc si za głowę. W tym czasie chłopak ściągnął koszulkę i spodnie. Miał na sobie same bokserki.
-Ja nie umiem pływać- powiedziałam panicznie trzęsąc się ze strachu
-Obiecuję, że nic ci się nie stanie. Będę cię bardzo mocno trzymał- zadziornie się uśmiechnął
-No nie wiem czy to dobry pomysł- mówiłam ściągając buty
-Zdejmiesz w końcu tą sukienkę, czy mam cię wrzucić do wody w niej- pokiwałam głową i odwróciłam się do niego plecami, by odsunął zamek. Wkrótce sukienka zjechała po moim torsie. Zostałam w samych majtkach i podkoszulce. Było mi strasznie zimno.
-Wskakuj-chłopak wyciągnął do mnie rękę
-Obiecaj, że mnie złapiesz- powiedziałam robiąc mały krok do przodu
-Obiecuję- powiedział patrząc mi w oczy. Mocno ścisnęłam powieki i wskoczyłam. Po ciele przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Jednak o dziwo woda była dość ciepła. Nie dotykałam dna. Zaczęłam we wszystkie strony machać nogami i rękami.
-Spokojnie- poczułam ręce Harryego na biodrach i jego oddech na szyi. Przyciągnął mnie do siebie, a ja oplotłam jego biodra nogami.
-Otwórz oczy- zaśmiał się, a ja powoli zaczęłam dźwigać powieki. Ujrzałam jego rozpromienioną twarz. Chyba był zadowolony, z pozycji w której byliśmy.
-Nie jest tak strasznie, co?
-Jest. I to bardzo- zrobiłam minkę małego dziecka, które nie dostało jakiejś zabawki. Uśmiechnął się i odchylił moją głowę do tyłu. Poczułam, że moje włosy powoli robią się mokre. Chciałam jakoś wstać, lecz nie potrafiłam. Był zbyt silny. Przestraszyłam się.
-Zaufaj mi- szepnął mi do ucha takim głosem, że po całym moim ciele przeszły ciarki. Mimo iż go wcale nie znałam postanowiłam mu zaufać. Zamknęłam oczy i poczułam jak woda delikatnie faluje i obija się o moje ciało. Jeszcze nigdy nie doznałam takiego uczucia.
-Otwórz oczy- powiedział dumnym głosem, a ja wykonałam jego polecenie. Zobaczyłam, że unosiłam się na wodzie. Ja pływałam. Spojrzałam na chłopaka. On wcale mnie nie trzymał. Spanikowałam, w wyniku czego znalazłam się pod wodą. Jego mocne ramiona od razu mnie pochwyciły i wyciągnęły na powierzchnię.
-Dziękuję- delikatnie się uśmiechnęłam. Wtedy zobaczyliśmy światła samochodu na podjeździe. Gospodarze chyba wrócili. Szybko wyszliśmy z basenu i w pośpiechu ubierając ubrania stanęliśmy naprzeciwko ogrodzenia.
-Nie ma mowy- kręcąc głową zaczęłam powoli się cofać
-Nie panikuj. Chodź- wyciągnął do mnie dłoń
-A jak spadnę?
-Wtedy cię złapię- uśmiechnął się, a ja wierząc mu zaczęłam się wspinać razem z nim.
Już po chwili staliśmy na środku ulicy głośno się śmiejąc.
-Zostawiłem koszulkę- powiedział i chciał wrócić, jednak po ogrodzie biegały dwa duże psy głośno szczekając.
-No pięknie-powiedział.- I jak ja teraz po nią wrócę?
-Chyba nie masz już po co wracać-śmiejąc sie wskazałam na jednego z chartów rozszarpującego koszulkę Harryego w zrębach. Zaczęłam się trząś z zimna.
-Odprowadzę cię do domu- powiedział i ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania. Mam nadzieję, że rodzice jeszcze nie wrócili. Może uda mi się zasnąć przed ich powrotem.Wtedy nie musiałabym słuchać kazania ojca. Choć i tak wydaję mi się, że raczej mnie to nie ominie. Trudno. Było warto się mu sprzeciwić. Uśmiechnęłam się pod nosem i zaczęłam wypytywać mojego towarzysza o różne rzeczy.
-Mieszkasz w Londynie?
-Tak
-Sam?
-Nie. Z kumplami
-Pracujesz?
-Można tak powiedzieć
-To znaczy?
-Śpiewam w zespole
-Zaśpiewasz mi coś?
-Może innym razem- uśmiechnął się tak jakby triumfalnie?
-Masz dziewczynę?
-Zazdrosna?
-Nie? Tylko pytam
-Raz mam, raz nie mam. Życie płata różne figle
-A aktualnie?
-Chyba nie
-Co znaczy chyba?
-Coś ty się taka ciekawska zrobiła?
-O patrz! Tu mieszkam.
-To czas się pożegnać- nachylił się, by mnie pocałować, lecz na szczęście szybko zareagowałam i zrobiłam kilka kroków do tyłu. Chyba go tym rozśmieszyłam. Nie rozumiałam z czego się śmiał.
-Jutro zabiorę cię na wycieczkę
-Skąd wiesz, że się zgodzę?
-Nie będę cię pytać o zgodę- uśmiechnął się zadziornie
-Porwiesz mnie?
-Jak będzie trzeba
-Wariat. Do zobaczenia- pomachałam mu i weszłam do domu zatrzaskując za sobą drzwi. Oparłam się o nie, lecz wkrótce zjechałam na podłogę i odetchnęłam w wielkim uśmiechem na ustach. Cudownie się bawiłam. Harry jest inny niż wszyscy moi znajomi. Jest nieobliczalny i ciągle zaskakuje. Właśnie to mnie w nim tak fascynuje.Nie wiem, czy dobre dobrałam słowa, ale po prostu coś jest w nim takiego, że przyciąga mnie do siebie. Ten jego uśmiech, spojrzenie mówią więcej niż słowa. Chciałabym go lepiej poznać.
I jak wam się podoba rozdział ? ;)
Starałam się go dość ciekawie napisać :D
Proszę was o komentarze. Ja poświęcam swój czas a was nie stać na napisanie jakiegoś komentarza. Nie muszą być one długie. Chcę tylko by wyrażały waszą opinię. Może macie jakieś pomysły na dalszy ciąg? Mam nadzieję, że zostawicie po sobie jakiś ślad xD
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWACJA=SZYBCIEJ NOWY ROZDZIAŁ
.jpg)


Super! Ciekawe opowiadanie, napisz jeszcze cos na "na co komus milosc'
OdpowiedzUsuń