poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 1

Nareszcie wylądowaliśmy! Nareszcie rodzinne miasto! Moja siostrzyczka wymyśliła sobie wyjazd do Rio de Janeiro i oczywiście rodzice się zgodzili. Zawsze spełniali jej każdą zachciankę. Ze mną się tak nie obchodzili. Czy jestem zazdrosna? Nie. Po prostu denerwuje mnie to, że nie mogę się dogadać z własną rodziną. Ale to w końcu moja wina. To ja nigdy nie słucham ojca. To ja zawsze ignoruję to jego zrób to, zrób tamto, tak będzie lepiej... Czy on nie rozumie, że to jest moje życie?
-Pospiesz się Al! Mark czeka już na nas. Ale się za nim stęskniłam- pisnęła i podała mi moją walizkę, choć i tak połowę niej zajmowały jej rzeczy. Rozpieszczona córeczka tatusia.
-Już idę.. to jest strasznie ciężkie-westchnęłam
-Nie marudź, tylko się ruszaj! Myślisz tylko o sobie!- założyła okulary przeciwsłoneczne. Nie wiem po jakiego, skoro i tak padał deszcz. Czasami kompletnie nie mogę jej zrozumieć. Jak można być tak zapatrzoną w siebie. Pokręciłam głową i starałam się przyspieszyć, co nie było łatwe przepychając się z walizką, przez tłum ludzi. W końcu to lotnisko. Nagle poczułam coś twardego przede mną i upadłam na podłogę.
-Nic ci nie jest?- leniwie otworzyłam oczy i zamrugałam kilka razy. Ujrzałam bruneta mniej więcej w moim wieku z wyciągniętą rękę. Chwyciłam ją, a on tak mocno mnie pociągnął, że znalazłam się blisko niego. Za blisko.
-Jestem Harry- uśmiechnął się czarująco
-Alyson- powiedziałam i zrobiłam krok do tyłu.
-Pierwszy raz w Londynie?-spytał wskazując na mój bagaż
-Nie. Wracam z rodzinnych wakacji- podniosłam kąciki ust
-Wakacje w środku jesieni?- spytał unosząc brew
-Siostra- szepnęłam cicho. W tym momencie obok mnie znów pojawiła się rozpromieniona brunetka.
-Czemu ty się tak wleczesz?- spytała i odwróciła swój wzrok w stronę  mojego, nowo poznanego znajomego.
-Aaa! Nie wierze! Ty jesteś..- i w tym momencie chłopak zakrył jej dłonią usta. Patrzyłam na tą całą szopkę kompletnie oszołomiona. Czy tylko ja na tym świecie jestem normalna?
-Al uszczypnij mnie- powiedziała dalej patrząc na chłopaka
-Podobno ci się spieszyło- pociągnęłam ją za rękę
-Jestem Sophie. Sophie Winter. Miło mi cię poznać- mówiła z tym jej uwodzicielskim uśmiechem.
-Harry Styles- powiedział to takim głosem, że aż ugięły się pode mną kolana. Czemu on tak na mnie działa? Przecież ja go nawet nie znam. Widzę go pierwszy raz w życiu, a jednak ciągle o nim myślę. Ma na prawdę piękne oczy. NIE! STOP! Koniec tych rozmyślań. I tak już więcej go nie spotkam.
-Uwielbiam wasz zespół. Ciągle go słucham. Wiesz, mam wspaniały pomysł. Nie długo wychodzę za mąż. Może zaśpiewalibyście na moim weselu? Super, że się zgadzasz.Tatuś jakoś skontaktuje się z waszym menadżerem. No ale teraz musimy już iść. Narzeczony czeka. Pa- pocałowała go w policzek i pociągnęła mnie za sobą. Szła tak szybko, że żeby za nią nadążyć musiałam prawie biegnąć.
-Soph, kim był ten chłopak? - spytałam niepewnie
-Ty go nie znasz? To jeden z wokalistów One Direction.
-Coś mi się obiło o uszy- wzruszyłam ramionami i wsiadłam do samochodu Marka wcześniej witając się z nim buziakiem w policzek. Usiadłam z tyłu obok rodzicielki. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w moim bajkowym pokoju. Czemu bajkowym? Może dlatego, że ściany były nadal różowe, a na jednej z nich znajdowały się zdjęcia księżniczek i wróżek z moich ulubionych bajek. Taka pamiątka ze szczęśliwego dzieciństwa. Nikogo nie zapraszałam, więc nie musiałam się wstydzić.
-Rodzicie chcieliby państwa zaprosić na kolację- odezwał sie Mark, który prowadził samochód
-To bardzo miło z ich strony. Skorzystamy z zaproszenia- rozmowę przejął ojciec. Pewnie uznał to za okazję do porozmawiania o interesach i zarobkach.
-A jak idą przygotowania do ślubu?- spytała moja siostrzyczka
-Znakomicie. Kucharza wybrali moi rodzice. Podobno najlepszy w kraju
-To cudownie. Chciałbym, żeby moja córeczka miała idealne wesele. W końcu na to zasługuje- zaśmiał się ojciec
-W takim razie mam nadzieję, że chętnie potowarzyszy nam pan w wyborze miejsca, dekoracji,..-zaczął wymieniać przyszły pan młody. Czasami wydawało mi się, że on bardziej interesuje się ceremonią niż moja siostra. To znaczy ona bardzo chce wyjść za mąż, tylko woli żeby ktoś inny wszystko przygotował. W sumie to jej się nie dziwię. Od zawsze taka była.
-Ależ oczywiście. Masz już z rodzicami jakieś wstępne propozycje? Wszyscy pomożemy wam w przygotowaniach- odezwała się rodzicielka. Po raz pierwszy zabrała głos w tej rozmowie. Woli nie mieszać się w rozmowę taty.
-Oczywiście. Przez najbliższe trzy dni odwiedzimy potencjalne miejsca, w których mogłoby się to wszystko odbyć- dalej już nie słuchałam co mówią. Średnio mnie to interesowało. Do moich zadań należało tylko wspieranie Sophie i oczywiście musiałam też ładnie wyglądać. Nie cierpię zakupów. To znaczy lubię, ale gdy chodzę na nie sama lub z przyjaciółką i nie muszę kupować długich sukienek.
Podróż samochodem minęła dosyć szybko. Już po kilkunastu minutach leżałam na łóżku i gapiłam się w sufit. Ten wyjazd strasznie mnie rozleniwił. Nie miałam jakoś na nic ochoty. Dopiero, gdy mój telefon zawibrował wstałam i podeszłam do okna, po czym przejechałam palcem po ekranie wzdłuż zielonej słuchawki.
-Cześć kotuś. Wróciłaś już? Mam niecałe dwie godzinki wolnego, bo potem muszę wracać do ośrodka. To może spotkamy się tam gdzie zawsze,co?
-Jasne. Przebiorę się i zaraz będę- powiedziałam i szybko się rozłączyłam. Wyciągnęłam z szafy ubrania i powędrowałam do łazienki. Związałam włosy w koka i przebrałam się.


Stylizacja jesienny spacer


-No nareszcie jesteś. Muszę ci coś powiedzieć- gdy tylko usiadłam na ławce obok przyjaciółki od razu pochwyciły mnie jej ramiona.
-No co tam? Mów.
-Wczoraj w ośrodku byli tacy mili starsi państwo i ja...
-Co ty?
-Oni mnie wzięli- w jej oczach zgromadziło się mnóstwo łez
-To cudownie- również zaczęłam płakać i mocno ją do siebie przytuliłam
-Ty nie rozumiesz...-kręciła głową
-Przecież teraz wszystko się ułoży. Będziesz miała rodzinę- pisnęłam ze szczęscia
-Oni mieszkają bardzo daleko stąd. Nie będziemy się zbyt często widywać- zaczęła jeszcze mocniej płakać, a mnie kompletnie zamurowało. Jak to? Mam się nie widywać z jedyną osobą, która mnie rozumie? Mam zostać tu sama? Bez niej? Ja sobie nie poradzę! Komu teraz będę się wyżalać? Teraz myślę tylko o sobie, ale wiem, że jej musi być jeszcze bardziej smutno. Nie wie, czy ma się cieszyć, czy smucić.
-Będę cię odwiedzać- próbowałam dodać jej jakoś otuchy
-A twoi rodzice?
-Nimi się nie przejmuj. Będę przyjeżdżać do ciebie minimum raz w tygodniu siostrzyczko- zaśmiałyśmy się obie, choć wiedziałyśmy, że ta rozłąka może źle na nas wpłynąć. Ale takie właśnie jest życie. Okrutne.
-Będzie brakować mi tych naszych miejsc
-Ty się nie żegnasz, tylko mówisz do zobaczenia- posłałam jej delikatny uśmiech, a ona kiwnęła głową.
-Muszę już iść. Za chwilę przyjadą po mnie opiekuni.
-Dzwoń, gdyby się coś działo. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć.- przytuliłyśmy się do siebie i ze łzami w oczach odeszłyśmy w przeciwnych kierunkach. Byłam tak zamyślona, że w kogoś wpadłam, w wyniku czego leżałam na chodniku.
-No proszę, proszę. Znów się spotykamy- usłyszałam znajomy głos. Podniosłam wzrok i zobaczyłam dosłownie scenę z lotniska. Ten sam chłopak po raz kolejny stał z wyciągniętą ręką, by pomóc mi wstać.
-Przepraszam. Zamyśliłam się- powiedziałam wycierając ręką mokry policzek
-To już nie przypadek, tylko przeznaczenie- zaśmiał się
- Muszę już iść- powiedziałam próbując go wyminąć.
-A myślałem, że dasz się zaprosić na kawę.
-Może innym razem.
-Tak?  To w takim razie może zadzwonię do ciebie i umówimy się?- spytał z tym cwaniackim uśmiechem
-Okej
-To dasz mi swój numer?
-Nie
-Ale przecież...
-Do trzech razy sztuka- zadziornie się uśmiechnęłam i ruszyłam w stronę domu.


7 komentarzy:

  1. Świetne! Czekamy na c.d. A wstawisz tez cos na2 pozostale blogi? Bo bez sensu zaczynać kolejne opowiadania, jak nie skonczylo sie poprzednich. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ommg swietne, daleeeej, ale tamte blogi kontynuuj, bo są świetne

    OdpowiedzUsuń
  3. "Ommg świetne, daleeeej, ale tamte blogi kontynuuj, bo są świetne" - cytuje koleżankę wyżej ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha ja tez cytuję koleżankę:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Meeeeeeega! Next! :33

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście będę kontynuować tamte blogi. Zaraz zabieram się za pisanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A dodasz cos na na co kimus milość? I tutaj twz, bo jest mega! <3

    OdpowiedzUsuń